Miłość powracaKilka miesięcy temu znalazłem się w sytuacji zadłużenia, które przekroczyło kwotę mojego pięciomiesięcznego dochodu, i które musiałem spłacić w przeciągu półtora miesiąca. Dzięki Bogu wszystko dobrze się skończyło.

Dlatego właśnie pragnę się podzielić z Wami tym doświadczeniem oraz wnioskami, które z niego wyciągnąłem. Myślę, że wiedza ta może również i Wam pomóc poradzić sobie ze sprawami długów, pożyczek, kredytów, zaległych rachunków itp.

Jak znalazłem się w krainie ofiar

Historia ta jest długa i wielowątkowa, dlatego postaram się ją streścić do niezbędnego minimum. Moje zadłużenie narastało stopniowo przez kilka miesięcy od połowy zeszłego roku. Na cała tą sytuację miało wpływ kilka czynników. Wszystko zaczęło się gwałtownie sypać, kiedy Monika będąc w szóstym miesiącu ciąży wylądowała w szpitalu i miała tam zostać do samego porodu. W tym samym czasie wyszła na jaw skomplikowana sytuacja pomiędzy moimi rodzicami. Tata wyjechał z kraju, odzywał się sporadycznie, zostawił mamę z gigantycznym kredytem i domem zastawionym pod hipotekę, a co chwila dowiadywałem się od jego znajomych o kolejnych ciekawostkach z jego życiorysu, który dotychczas był mi mało znany. Jak by tego było mało, firma SEO, którą prowadziłem prosperowała coraz gorzej. Klienci byli niezadowoleni, Google jak zwykle kapryśne, a mi brakowało pomysłu jak poprawić ich wyniki pozycjonowania. W międzyczasie zostałem wciągnięty w jedną ze spraw, których mój tata nie zabezpieczył przed wyjazdem, co o mało mnie nie zrujnowało finansowo.

Ktoś mi kiedyś powiedział, że kiedy psuje się jeden element mamy do czynienia z awarią, natomiast awaria wielu elementów to już katastrofa. Taka dygresja.

Żeby się jakoś utrzymać zacząłem pożyczać pieniądze od znajomych, mając nadzieję, że jakoś uda mi się wyciągnąć firmę z kryzysu. Jednak z czasem było coraz gorzej. W końcu pożyczyłem znaczną sumę od znajomej, żeby pooddawać innym osobom. Zamierzałem jej sukcesywnie oddawać pieniądze w ratach, jednak po kilku tygodniach osoba ta dostała sądowy nakaz zapłaty jakichś swoich zobowiązań w przeciągu trzydziestu dni, w związku z czym zostałem poproszony o jak najszybszy zwrot pożyczki.

Sytuacja zadłużania się trwała już od kilku miesięcy, a w obliczu tej nagłej wiadomości nie widziałem już żadnego konwencjonalnego wyjścia z tej sytuacji. Wcześniej pożyczyłem pieniądze jeszcze od kilku przyjaciół i nie miałem już kogo poprosić o pomoc. Z resztą spłacanie długu długiem mijało się z celem. Marzyłem, żeby wygrać w totka przynajmniej taką sumę, która pozwoliłaby mi wyrównać bilans.

Byłem w rozsypce, jednak gdzieś z tyłu głowy świtało mi, że cały ten problem musi mieć jakieś drugie dno. Chociaż wielokrotnie pomagałem innym ludziom wychodzić z różnych osobistych kryzysów, to pomoc samemu sobie okazała się znacznie trudniejsza. Przede wszystkim brakowało mi dystansu chłodnego obserwatora.

Nie ma sytuacji bez wyjścia, są tylko perspektywy z których go nie widać

Wówczas to postanowiłem regularnie medytować, aby odnaleźć wewnętrzny spokój oraz świeże inspiracje. Grunt palił mi się pod nogami, jednak wbrew wszystkiemu postanowiłem zmienić dotychczasowy schemat działania. Wrzuciłem na luz i starałem się uspokoić chaotyczne myśli.

Od pewnego czasu chodził za mną pomysł założenia grupy medytacyjnej. Poszedłem za tym i utworzyłem grupę na Facebooku – Wspólne medytacje Q transformacji, która w przeciągu dwóch pierwszych tygodni rozrosła do ponad stu uczestników. Codzienna praktyka medytacyjna oraz kontakt z grupą serdecznych osób, pomógł mi odzyskać nadzieję i spokój wewnętrzny. Co ciekawe, ludzie, którzy dołączali, również szukali wsparcia, ponieważ wielu z nich też było na etapie doświadczania podobnych kryzysów co ja.

Myślałem wcześniej, że nic nie mam, ale dzięki tej zmianie perspektywy uświadomiłem sobie, że mam coś wartościowego, czym mogę się podzielić. Zrozumiałem wtedy, że mogę dać komuś wsparcie, zamiast tylko użalać się nad własną sytuacją.

Nagle wszystko zaczęło się zmieniać, znalazłem dobrą pracę, udało mi się korzystnie sprzedać kilka polikwidacyjnych sprzętów AGD z restauracji taty, a niedługo potem Monika dostała zaległą wypłatę zasiłku macierzyńskiego, którego już nawet nie braliśmy pod uwagę, że w ogóle dostaniemy, bo ZUS ciągle brakowało jakichś dokumentów. Wszystkie te pozytywne zbiegi okoliczności wydarzyły się praktycznie z dnia na dzień, po tym jak oboje odnaleźliśmy wewnętrzną równowagę.

Dziś wiem, że zaangażowanie w pomoc i wspieranie innych ludzi pomogło mi otworzyć swoje serce, które pozostawało zamknięte pod presją obaw i niepewności o przyszłość. Medytacje ku transformacji okazały się owocne w moim osobistym przypadku.

Doświadczenie to w pełni przekonało mnie, że to intencja naładowana emocjami zawsze uruchamia mechanizm prawa przyciągania, dlatego warto mieć świadomość, jakie myśli wysyłamy w eter. Dopóki trzymałem się swoich obaw, dopóty się one spełniały. Gdy natomiast odpuściłem i ponownie otwarłem się na Miłość, moja rzeczywistość zmieniła się na lepsze z dnia na dzień.

Moja nowa opowieść

Odkąd nasza sytuacja się poprawiła, znajomi i rodzina zaczęli zwracać się do nas o pożyczki. Kilkakrotnie wywołało to pewien zgrzyt pomiędzy mną i Moniką. Czułem, że ona ma pewien problem, aby udzielać pożyczek, ja z kolei robiłem to bardziej z obowiązku i przekonania, że trzeba sobie pomagać, skoro nam też ktoś pomógł. Strach wciąż gdzieś zalegał na dnie naszych serc.

Niedawno kolega zwrócił się do mnie o pożyczenie niedużej kwoty na bilet na podróż do pracy za granicą. Było to jego marzeniem od kilku miesięcy. Gdy powiedziałem o tym Monice, wyczułem z jej strony jakieś napięcie. Nalegała, żebym ustalił termin zwrotu pożyczki, gdyż obawiała się, że kolega już tu nie wróci. Jej naciski spowodowały jakiś opór we mnie. Nie chciałem stawiać kolegi w sytuacji, w której sam tkwiłem niedawno, zwłaszcza, że był on również w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Byłoby to jak kopanie leżącego. Powiedziałem o swoich rozterkach Monice i uświadomiłem sobie, że znacznie lepiej czuje się z myślą, że mogę po prostu dać mu te pieniądze, bez ustalania terminu. Kiedy to mówiłem, poczułem, że uwalniam się od jakichś bolesnych więzów, przez co wzruszyłem się do łez.

Z początku nie wiedziałem czemu, jednak stopniowo zaczęła docierać do mnie doniosłość odkrycia, że dawanie bez żadnych oczekiwań może być wspaniałym uczuciem. Po chwili Monika również otwarła się na taką możliwość i odpuściła. Postanowiliśmy darować długi wszystkim osobom, którym pożyczyliśmy pieniądze i poinformować ich o tym, tym samym uwalniając je od poczucia winy, a siebie od żalu.

Przypomniałem sobie wtedy słowa Andrzeja Merko, mojego nauczyciela rebirthingu, który powiedział mi rok wcześniej, że nie ma czegoś takiego jak pożyczka. Teraz dopiero zrozumiałem co miał na myśli. Kiedy pożyczasz, to tak na prawdę dajesz. W przyrodzie nie ma czegoś takiego jak pożyczka. Pożyczanie jest po prostu wyuczonym i wpajanym nam od dzieciństwa schematem. A dodatkowo stało się ono formą utrzymywania nad kimś władzy. W ten sposób działają banki, kościoły, państwa i inne pasożytnicze instytucje.

Dług jest podobny do poczucia winy. Być może jest to nawet to samo. Poczucie winy przyjmuje różne formy m.in.

  • żal i zadra – przejawy interpersonalne
  • instytucja grzechu – wymiar religijny
  • długi, kredyty podatki – społeczno gospodarcze przejawy
  • kary, mandaty, sądownictwo i więzienia – wymiar społeczny
  • instytucja kozła ofiarnego – wymiar kulturowy

Dobro na dziś

Jeżeli chcesz poczuć prawdziwą wolność, nie pożyczaj, tylko dawaj. Nie oczekuj, tylko zaufaj. Dawaj tyle na ile cię stać, abyś czuł się komfortowo i bezpiecznie. Nie pozwól się wpędzić w poczucie winy, jeżeli odmówisz. Po prostu masz do tego prawo. Sam decydujesz, czy w danym momencie chcesz się podzielić.

To co podarujesz jednej osobie, może wrócić do ciebie w zwielokrotnionej formie od wielu innych osób, od których nawet się nie spodziewasz. Nie koniecznie w formie pieniędzy, choć jest i taka możliwość. Tak samo powracają do nas negatywne działania i zaniechania. Np. chowany w sercu żal do osoby, może powracać w formie dlugu finansowego i na odwrót, ponieważ, jak wcześniej wsomniałem są to przejawy poczucia winy.

„Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone” – Łuk. 6:37

Przez ostatnie kilka lat mój swiatopogląd radykalnie oddalił się od religii w której wyrosłem, jednak w świetle doświadczeń, które opisałem, muszę przyznać Jezusowi rację. W tych słowach zawarta jest ważna wskazówka dotycząca Prawa Przyciągania.

Pieniądze są po prostu jedną z form przyjmowanych przez energię Miłości. Kiedy otwieramy się na bezwarunkowe dzielenie się Miłością, jeżeli potrafimy dostrzec ją w każdym aspekcie życia, pieniądze przestają być problemem.

Gdy otwieramy się na perspektywę swobodnego przepływu energii Miłości, to przejawy jej blokowaia, takie jak żale, długi, pożyczki i kredyty przestają nam być potrzebne. Wierzę, że może zadziałać to również na skalę globalną, jeżeli oprzemy ekonomię na współdzieleniu bez oczekiwań, zamiast na długach, jak to działało dotychczas. Jedynym koniecznym do tego warunkiem jest ząkceptowanie własnych, niechcianych cech, które przerzucamy na inych ludzi.

Uczymy się poprzez przykład, a dobre uczynki rozchodzą się falą we wszystkich kierunkach, dlatego każdy z nas może rozpocząć globalną rewolucję już dziś <3.

Dodaj komentarz - Facebook